Przez kilka miesięcy trwały przygotowania zarówno indywidualne, jak i zgrupowania przygotowawcze w Wojskowym Ośrodku Szkoleniowo – Kondycyjnym w Mrągowie, gdzie pod okiem wykwalifikowanej kadry trenerskiej, bardzo często wywodzącej się ze sportu paraolimpijskiego Polscy weterani zdobywali niezbędną wiedzę i umiejętności oraz poprawiali kondycję, aby po raz pierwszy wystartować w olimpiadzie weteranów poszkodowanych Invictus Games organizowaną przez Fundację Księcia Harry’ego. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa invictus, które oznacza „niepokonany” i ma wymiar symboliczny.

Polska reprezentacja składała się z 15 zawodników, którzy reprezentowali całe Siły Zbrojne. Byli to: sierż. Janusz Raczy, kpr. w st. spocz. Marcin Chłopeniuk, sierż. w st. spocz. Mariusz Saczek, st. chor. szt. w st. spocz. Tomasz Kloc, st. szer. rez. Jan Koczar, kpr. Dariusz Liszka, szer. rez. Jarosław Kurowski, st. kpr. Tomasz Rożniatowski, plut. Włodzimierz Wysocki, sierż. Andrzej Skrajny, st. szer. Łukasz Wojciechowski, kpr. Jakub Tynka, plut. Krzysztof Polusik, kpr. Mariusz Mańczak, st. chor. szt. Marek Stosio.

Towarzyszyli im członkowie rodziny, trenerzy oraz lekarz i fizjoterapeuta.

Bezpośrednio w dniu wylotu odbyło się uroczyste wręczenie powołań na olimpiadę dla weteranów przez Ministra Obrony Narodowej pana Mariusza Błaszczaka. Minister życzył wielu sportowych sukcesów oraz woli walki i umiejętności wspierania, a także rywalizacji
w duchu fair play.

Później weterani pojechali na lotnisko, gdzie rozpoczęła się wielogodzinna i uciążliwa podróż do Sydney, szczególnie trudna dla najciężej rannych. Przebiegła bez większych zakłóceń, a na lotnisku w Sydney wolontariusze i Polonia Australijska zgotowali gorące powitanie w asyście Orkiestry Wojskowej Armii Australijskiej, która odegrała Mazurek Dąbrowskiego.

Polska reprezentacja brała udział w kilku konkurencjach, m. in.: w jeździe manewrowej autem, kolarstwie, siatkówce na siedząco, łucznictwie oraz lekkoatletyce – rzucie dyskiem, pchnięciu kulą, bieganiu. Trzech Polaków wystąpiło również
w międzynarodowej drużynie Invictus, w której wspólnie połączono siły kilku narodowości, aby zagrać mecz w rugby na wózkach.

Warto podkreślić, że zarówno treningi, jak i zawody sportowe odbywały się na obiektach olimpijskich, które zostały zbudowane na potrzeby Igrzysk Olimpijskich w 2000 r.  Kiedy polscy weterani przygotowywali się do startów, ich rodziny i najbliżsi mieli zapewniony program zwiedzania Sydney, zobaczyli m. in. oceanarium, ogród zoologiczny,
a także mogli wypocząć na australijskiej plaży.

Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju partycypowało bezpośrednio w udziale w tym przedsięwzięciu weteranów, którzy są poza służbą – Mariusza Saczka i Marcina Chłopeniuka oraz rodzin weteranów. Taka możliwość pojawiła się dzięki darowiźnie Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A.

Przed wyjazdem Miasto Szczecin ufundowało koszulki dla weteranów oraz drobne upominki reklamowe. Część zawodników z dumą je nosiła, niektóre zostały również spożytkowane w ramach wymiany pamiątek z innymi reprezentacjami. 

Po przepięknej Gali Otwarcia Invictus Games 2018 w Sydney rozpoczęły się zmagania na arenach sportowych, gdzie weterani z 18 państw walczyli o medale i najlepsze sportowe osiągnięcia. Jednakże nie to było najważniejszym celem zawodów, bowiem udział w Invictus Games ma aktywizować sportowo weteranów, aby jak największa liczba osób po ciężkich doświadczeniach mogła rozwijać się w sporcie i dzięki temu zwiększać wiarę
w swoje możliwości.

Co prawda Reprezentacja Polski nie zdobyła medali, jednakże wielokrotnie nasi dzielni weterani otarli się o podium, zajmując czwarte miejsce, m.in. w siatkówce na siedząco, konkurencjach lekkoatletycznych czy w jeździe manewrowej.

Można zauważyć, że inne reprezentacje były bardzo liczne (np. sportowców z USA było około 70, również Wielka Brytania miała kilkudziesięcioosobowy skład). Wielu polskich weteranów występowało w kilku konkurencjach, nawet w czterech lub pięciu, co wymagało zwiększonego wysiłku i często skutkowało brakiem czasu na właściwą regenerację. Siłą rzeczy spowodowało to pewne ograniczenia, natomiast wola walki była ogromna. Jakub Tynka doznał kontuzji w finale wyścigu kolarskiego, ale dzięki pomocy weteranów z Francji ukończył konkurencję. Wymagało to wielkiego wysiłku z jego strony – ta sytuacja pokazuje również jak pięknie wygląda rywalizacja podczas tych Igrzysk.

Mimo napiętych terminów między treningami i startami zawodnicy wzięli udział
w spotkaniu z Ambasadorem RP i w kolacji w Klubie Polskim, gdzie zebrali się przedstawiciele miejscowej Polonii. Spotkanie przebiegło w serdecznej i życzliwej atmosferze, a weterani otrzymali pamiątkowe, drobne upominki. 

Zakończenie Igrzysk było niezwykle uroczyste i jeszcze bardziej wzruszające niż rozpoczęcie. Doceniono poświęcenie zawodników i dziękowano wszystkim, którzy wykazali się empatią i zachowaniem fair play. Wspaniała muzyka dopełniła wystąpienie księcia Harry’ego oraz premiera Australii.

Udział w Invictus Games dostarczył weteranom wiele emocji. Niektórzy zawodnicy
z Polski mieli możliwość spotkania z księciem Harrym na arenach sportowych. Odbył się również uroczysty lunch, w którym uczestniczył Prezes Stowarzyszenia Rannych
i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju pan Tomasz Kloc. Podczas spotkania został wręczony dla księcia Harry’ego drobny prezent ufundowany przez Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego.

Należy podkreślić, że organizacja zawodów była na najwyższym światowym poziomie. Ogromna ilość wolontariuszy, których można było spotkać na terenie całego miasta i aren sportowych pomagała w razie potrzeby oraz udzielała niezbędnych informacji.
W szczególności Reprezentacja wyraża podziękowania za opiekę polskim wolontariuszom, którzy na stałe mieszkają w Australii.

Wioska olimpijska, w której na kilkanaście dni zamieszkali zawodnicy była umiejscowiona na obrzeżach miasta, natomiast ich rodziny zakwaterowane były w centrum miasta. Stworzyło to możliwość, aby weterani mogli być samodzielni. Warto również podkreślić, że przebywanie w wiosce olimpijskiej było okazją do zawarcia wielu nowych znajomości i wymiany doświadczeń oraz wspomnień z misji.

Już za 1,5 roku odbędą się kolejne Igrzyska w Hadze w Holandii. Mamy nadzieję, że kolejni sportowcy z Polski będą uczestniczyli w tych zawodach, a idea rehabilitacji poprzez sport będzie nabierała jeszcze większego znaczenia.

Na zakończenie warto zacytować słowa Prezesa Stowarzyszenia, pana Tomasza Kloca: „Udział w Igrzyskach uświadomił nam, że możliwości człowieka są niemal nieograniczone. Widzieliśmy ludzi, którzy fizycznie byli bardzo okaleczeni, natomiast potrafili się uśmiechać, byli pogodni, radośni, walczyli o wyniki, byli silni psychicznie. (…) Invictus Games sprawił, że wielu uczestników wróciło do domu z nowymi przemyśleniami i uwierzyło, że sport jest ważnym elementem życia i rehabilitacji, a po powrocie kontynuują treningi i wzmacniają nowe nawyki nabyte podczas ostatnich miesięcy. Niektórzy mają również nadzieję, że dane im będzie wziąć udział w której z kolejnych Olimpiad.”

 

Tekst: Katarzyna Kosecka

Zdjęcia: st. chor. sztab. Waldemar Młynarczyk.

<< Lista aktualności