Artykuł Karola Nowickiego - źródło: Dziennik Zbrojny

Dziękujemy za trafny artykuł - oddający sens naszej planowanej kampanii !!!!

szacunekiwsparcie a rgb

Ginie żołnierz - zarazem mąż, ojciec i syn. Jednak dla internetowej gawiedzi to "najemnik", a członkowie al-Kaidy to "afgańscy partyzanci", którzy "walczą o wolność". Panie i Panowie - chyba czas coś z tym zrobić.

Każda wojna jest zła i gdyby to tylko ode mnie zależało, żołnierze spędzaliby czas czyszcząc broń i mundury w koszarach szykując się do kolejnej parady, natomiast misje wojskowe poza granicami kraju polegałyby na pomocy w budowaniu dobrobytu miejscowych. Tak niestety nie jest. Są wśród nas ludzie, którym nie zależy na pokoju, a ich zasadniczym celem jest pozbawianie życia jak największej grupy ludzi w imię naciąganych zasad nazywanych religijnymi. Nie wdając się w polemikę światopoglądową warto dodać, że z religią nie ma to jednak nic wspólnego.

Z kolei żołnierze mogą mieć do wielu z nich szacunek, potrafią spojrzeć w oczy swojemu wrogowi i walcząc za określoną sprawę oddają życie. Z tego punktu widzenia nawet im należy się pewna cześć.

Nie można tego powiedzieć o rzeszy komentatorów, którzy śpieszą poinformować całe otoczenie, że wszystko wiedzą, na wszystkim się znają i mają receptę na lepszy świat, ich świat oczywiście. Nie mają jendak honoru i odwagi, by powiedzieć to prosto w oczy. Ukrywają się za maską pseudonimu. Taki “Polski Słowianin” potrafi napisać: “brawoooo talibowie!!!! polacy sa wdzięczni ze utylizujecie platnych zbrodniczych parchów oplacanych $rebrnikami przez zydostwo z usa aby was mordowali. (...)” [1], czy “nowy68”: “Dlaczego nazywamy "terorysci" ?to sa ludzie co walcza o swoj kraj!Hitler partyzantow takze nazywal bandytami.” [2]. Pisownia oczywiście oryginalna. I są to jedne z łagodniejszych wypowiedzi.

Osobę nawet powierzchownie zorientowaną w historii XX wieku uderzają komentarze porównujące al-Kaidę do konspiracyjnej Armii Krajowej a siły ISAF do zwalczających AK  stalinowskich służb w Polsce.

Oczywiście w nagonce przewija się również motyw finansowy. To prawda, że dla wielu żołnierzy dodatek za służbę w strefie wojny jest poważnym zastrzykiem finansowym dla często jedynego żywiciela rodziny. Pozwala w praktyce zainwestować w poprawę statusu materialnego, na co taka rodzina nie ma szans w przypadku “gołej żołnierskiej pensji”. Tylko, czy w dobie "wspólnej" Europy, kwartalnych informacji o wzrastającej średniej krajowej jest to kwota godna rozwagi za narażanie życia? Duża część z Was nie chciałaby takich, a nawet większych pieniędzy, po jednym wyjeździe poza bazę. Natomiast "Oni" pozostają tam z poczucia więzi z kolegami z drużyny, plutonu, z poczucia obowiązku. Wiemy to z rozmów z nimi. To nie są psy wojny, to ludzie wykonujący obowiązki jakie nałożył na nich rząd. Dziś robią "swoją robotę" w dalekim kraju, za pół roku mogą ratować polskie domy przed powodzią. Chyba należy im się więcej szacunku.

Do Afganistanu nikt nie pojechał walczyć z rolnikami czy pasterzami. Nikomu nie przeszkadza to, że Afgańczycy chcą żyć według swojej wiary czy tradycji. W większości przypadków wojna w Afganistanie to walka z ekstremizmem występującym pod marketingowym szyldem “al-Kaida”. Nawet jeżeli wielu twierdzi, że Polska nie ma tam interesów, spytajmy tych naszych rodaków, którzy pracują i uczą się w Londynie czy Madrycie czy są przygotowani na to, że kolejna bomba wybuchnie w tych miastach? Walczymy daleko, bo jeżeli tego nie zrobimy będziemy walczyć bliżej. Ostatecznie, każdy jest tak samo zagrożony, niezależnie od tego, czy żyje w Warszawie, Londynie, Madrycie czy Nowym Jorku.

Wiadomości z Afganistanu przepełnione są krwią. Polski widz czy czytelnik zna ten kraj głównie z zamachów i śmierci. Chociaż straszny, to jednak to tylko wierzchołek góry lodowej. PKW Afganistan to nie tylko karabiny. Można nawet rzec, że karabiny są tam najmniej istotne. Celem funkcjonowania ISAF w Afganistanie, a tym samym celem pobytu żołnierza polskiego, jest poprawa losu mieszkańców Afganistanu - Pasztunów, Hazarów, Tadżyków, Uzbeków, itd. - oni na co dzień nie myślą o zabijaniu, mają wystarczająco wiele trosk życia codziennego, wyżywić rodzinę, znaleźć opał na zimę, wychować dzieci. Od czasu interewencji ZSRR Afganistan się zmienił. Warto poczytać wypowiedzi tych, którzy byli tam w latach 80 i 90-tych ubiegłego wieku. Polskie wojsko w ramach ISAF nie tylko walczy z terrorystami, ale pomaga ludności cywilnej. Często była to pierwsza pomoc, jaką mieszkańcy otrzymali od struktur państwa w ciągu całego życia. Otrzymują ją również od ludzi, którzy noszą polską flagę na ramieniu.

Zapytałem kpt. Janusza Błaszczaka, Szefa Sekcji Informacyjno-Prasowej PKW Afganistan, jak polscy żołnierze pomagają ludności cywilnej.

"W 2012 roku Zespoły Odbudowy Prowincji (PRT) zakończyły 37 projektów rozwojowych na łączną sumę ponad 20 milionów złotych i 6 milionów dolarów. Były to projekty związane z rozbudową infrastruktury - modernizacja dróg, budowa zapory wodnej, zagospodarowanie terenów w rejonie szkoły w Ghazni, remonty budynków szkolnych, droga do oczyszczalni ścieków i wysypiska śmieci, doposażenie Centrum Szkolenia Nauczycieli - i wiele innych projektów, które mają przygotować Afgańczyków do samodzielnego sprawowania władzy we własnym kraju.

Na 2013 rok planowane są kolejne projekty rozbudowy w prowincji. Do najważniejszych należy budowa budynku Centrum Zarządzania Kryzysowego i jego wyposażenie. Będzie to największe i najnowocześniejsze centrum tego typu w tym rejonie Azji.

Żołnierze XII zmiany PKW tylko od listopada 2012 roku zaplanowali i uczestniczyli w około 40 akcjach udzielania pomocy dla najbiedniejszych mieszkańców prowincji. W czasie ich trwania żołnierze z grupy Współpracy Cywilno-Wojskowej (CIMIC) oraz innych pododdziałów rozdali Afgańczykom prawie 40 tysięcy sztuk różnego rodzaju asortymentu, w tym: 5751 szt. kocy, 5000 szt. środków czystości (proszki, mydła, pasta do zębów), około 10 tysięcy przyborów szkolnych (plecaki, zeszyty, kredki, itp.), 8477 szt. ubrań, butów oraz wiele innych rzeczy, które z pewnością są dla mieszkańców bardzo przydatne.

Pomocą humanitarną zajmują się nie tylko żołnierze CIMIC, ale każda komórka organizacyjna PKW realizuje takie akcje.

Bardzo ważną rolę na misji odgrywa polski szpital w bazie w Ghazni wraz ze wspaniałymi lekarzami i personelem medycznym. Polscy lekarze opiekują się szpitalem miejskim w Ghazni. Do szpitala tego przekazali znaczne ilości leków. Usprawnili i uruchomili nieczynną od roku aparaturę anestezjologiczną, przeszkolili afgańskich anestezjologów i przeprowadzili z nimi wspólne operacje.

Uratowanie Poli, pomoc dla Zarki - te sytuacje dzieci zna cała Polska. A to tylko najgłośniejsze przykłady z wielu. Żołnierze XII zmiany pomogli poparzonemu 10 miesięcznemu chłopcu, którego nazwali "Smokiem", a także od wielu miesięcy nasi lekarze leczą sześcioletniego Nawida, kolejnego poparzonego chłopca.

Każdy z żołnierzy na patrolu ma ze sobą lub w wozie słodycze dla dzieci i to nie tylko dlatego, że otrzymali taką komendę, dlatego, że tacy już jesteśmy.

Komendanci policji afgańskiej ANP zapraszają naszych żołnierzy do swoich domów na kolację. Ewenementem jest zaproszenie polskich żołnierzy do meczetu przez mułłę pewnej wioski.

Polscy żołnierze - instruktorzy z Akademii Policyjnej - wspólnie z policjantami afgańskimi odbudowali meczet i udostępnili go dla kursantów.

Można podać jeszcze wiele przykładów godnego zachowania się żołnierzy na misji w Afganistanie. Szanujemy miejscową tradycję, historię i kulturę, a przede wszystkim ludzi i to jest jedną z naszych mocnych stron. Nasza postawa poza granicami kraju ma ogromny wpływ na postrzeganie Nas przez miejscową ludność. Z dumą nosimy biało-czerwoną flagę, która również dumnie powiewa na naszych pojazdach. Afgańskie dzieci lgną do polskich żołnierzy, machają każdemu polskiemu patrolowi".

I dlatego czasami odnoszę wrażenie, że bardziej szanują nas mieszkańcy prowincji niż niektórzy polscy "forumowicze".

Sytuacja cywilów w Afganistanie jest ciężka, z powodów historycznych i naturalnych, np. braku infrastruktury. Często takie tereny za bazę do swojej działalności obiera światowy terroryzm. Nie dlatego, że chce pomóc. Łatwiej im zgnębić tych prostych ludzi. Oprócz Afganistanu tak jest w Jemenie, Somalii czy choćby w Mali. To biedne regiony i łatwo poddający się eskalacji siły mieszkańcy.

Panie i Panowie Parlamentarzyści, wiele mówicie o "mowie nienawiści", czy jednak cokolwiek coś w tej sprawie zrobiliście? Kiedy rozmawiacie o sojuszach wojskowych pytacie: "Co Polska z tego będzie miała?", "Jakie interesy przy tej okazji uda nam się załatwić?", "Może USA zniesie wizy". Słyszymy to często, nie słyszeliśmy tego nigdy od żołnierza, szczególnie takiego, który na misji służył. Jeśli społeczeństwo słyszy od decydentów, a później od dziennikarzy i komentatorów takie wypowiedzi, nie dziwmy się, że dla części naszych obywateli żołnierze są tylko "najemnikami". Szkoda, że wspólnie nie wypracowaliśmy sobie nawyku myślenia o polskim mundurze za granicą jako symbolu pomocy, a nie tylko interesu.

Żołnierzom należy się szacunek i wsparcie. Kiedy ginie żołnierz, uczcijmy jego pamięć.

Tekst: Karol Nowicki

1 - www.sfora.pl - informacja o śmierci śp. mjr K. Woźniaka
2 - tvn24.pl - informacja o śmierci śp. mjr K. Woźniaka

<< Lista aktualności