Tym razem Roger Waters także nie zapomniał o naszych żołnierzach. Mimo, że sam jest pacyfistą, a jego spektakl nosi wyraźne znamiona antywojenne, zaprosił weteranów z przekonania. Chciał bowiem spotkać tych, którzy pełniąc niebezpieczną służbę narażają swoje życie w służbie pokoju. Szczególnie miłym akcentem całego wieczoru była dla weteranów przerwa między dwiema częściami koncertu. Wówczas to artysta znalazł czas, by na zamkniętym spotkaniu, spędzić z nimi kilka minut i zamienić kilka słów ze swoimi specjalnymi gośćmi. Roger Waters nie tylko przyniósł swoje zdjęcia z autografami, ale też każdemu z uczestników spotkania osobiście zadedykował te zdjęcia. Poza tym z każdym zamienił kilka słów, pytając między innymi o to skąd pochodzą i na jakich misjach służyli. Zwracając się do wszystkich podziękował im za ich służbę i poświęcenie. Na pamiątkę spotkania wręczył też wszystkim pamiątkowe koszulki z koncertu. Weterani odwdzięczyli się artyście wręczając mu ryngraf pamiątkowy Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju oraz monetę pamiątkową Dowództwa Wojsk lądowych. Te drobne upominki wyraźnie zaskoczyły gwiazdora, który nie krył zadowolenia z tak oryginalnych dla niego pamiątek. Spotkanie zakończyła wspólna fotografia.

Pobyt na widowni, na miejscach ulokowanych blisko głównej sceny, pozostawił na wszystkich niezatarte wrażenie. Koncert okazał się czymś więcej niż tylko występem muzycznym. Był to cały spektakl, w którym muzyka i słowa wykonywanych utworów były równie ważne jak obrazy pojawiające się na wielkim murze, gra świateł i kolorów oraz dźwięki dodatkowe wydobywające się z głośników. Całość robiła ogromne wrażenie, zarówno swoim rozmachem, wielością wątków jak i wspaniałą synchronizacją zdarzeń i następujących po sobie sekwencji obrazów multimedialnych. Walący się mur, był kwintesencją całego spektaklu, a towarzyszące temu dźwięki sprawiły, że miało się wrażenie jak gdyby ten historyczny mur rzeczywiście legł w gruzach właśnie na Stadionie Narodowym. Spektakl udowodnił raz jeszcze, że blisko 70-letni Roger Waters jest artystą o niespożytej energii, a grana przez niego muzyka niesie w sobie ładunek emocjonalny i przekaz ponadmuzyczny, który dociera do wszystkich widzów, bez względu na ich wiek i wyrobienie muzyczne.

W imieniu weteranów uczestniczących w koncercie składamy podziękowania Rogerowi Watersowi i jego zespołowi za zaproszenie, serdeczność i zapewnienie niezwykłych wrażeń, które podobnie jak możliwość osobistego poznania tak wielkiej gwiazdy, na trwałe pozostaną w naszych wspomnieniach.

Maestro – byłeś wielki.

Tekst: Jacek Matuszak

Zdjęcia: Mateusz Jackowski


<< Lista aktualności