Nie tylko salony i garnitury…Czyli pomoc dla Franka



Od trzeciego do szóstego listopada członkowie naszego Stowarzyszenia Jan Koczar  Sebastian Marczewski oraz Rafał Sidorczuk pomagali remontować i ocieplić dach ciężko rannemu koledze Frankowi. Jest to kolejny wspaniały gest rannych żołnierzy , którzy nie zważając na własne ograniczenia poświęcają się innym. Nasz kolega Franciszek Jurgielewicz był ciężko ranny w bezpośredniej walce z talibami podczas misji w Afganistanie w 2010 roku. W wyniku odniesionych ran stracił nogę. Obecnie przebywa na rencie mając na utrzymaniu rodzinę oraz gospodarstwo rolne. Franek to bardzo dzielny człowiek, który mimo bólu i ograniczeń codziennie zmaga się z trudami pracy na roli. Rok temu grupa naszych kolegów pomagała Frankowi i jego rodzinie podczas gromadzenia opału na zimę. W tym roku nasi koledzy zakasali rękawy i przez trzy dni remontowali i ocieplali dach. Nietaktem byłoby pominąć ,że obydwaj nasi koledzy byli ciężko ranni. Janek stracił nogę podczas patrolu pieszego w Bośni . Sebastian doznał urazu kręgosłupa w Afganistanie. Mimo własnych ograniczeń potrafili nosić ciężkie przedmioty i pracować (nawet po zmroku) na dachu domu ryzykując zdrowie. Ta postawa wymaga najwyższego uznania. Warto przy tym się również zastanowić czy to właśnie nie tak powinien wyglądać „Szacunek i Wsparcie”. Jak powiedział Sebastian – „Tego typu akcje powinny w naszym Stowarzyszeniu pojawiać się częściej, musimy pamiętać o tym iż jako weterani jesteśmy ludźmi, którzy nieśli innym pomoc i w każdej chwili my tej pomocy możemy potrzebować a wtedy weteran idzie za weteranem jak brat za bratem”. Kończąc relację nasuwa się tylko jedno - Cześć i Chwała Ludziom Honoru.

Tekst. Przemysław Wójtowicz

Zdjęcia. Sebastian Marczewski

<< Lista aktualności