Fragmenty artykułu dostępnego na: http://facet.wp.pl/kat,69514,wid,17964263,wiadomosc.html

Słowo weteran przestaje się już kojarzyć tylko z żołnierzami walczącymi w II wojnie światowej. W ciągu ostatnich 60 lat w misjach zagranicznych wzięło udział ponad 100 tysięcy Polaków. Blisko połowa z nich służyła w Iraku i Afganistanie. Kilkudziesięciu zginęło, a wielu do końca życia będzie osobami niepełnosprawnymi. Mimo to wciąż muszą walczyć o... szacunek i godność.

Uszczerbek na zdrowiu.

Życie toczy się wolno. Wokół cisza i spokój. Bardzo podejrzana cisza. Jest za spokojnie, trzeba wzmóc uwagę, trzeba być czujnym. Gdzieś tam słychać, jak żona mówi, że jest problem. Woda kapie z kranu. Problem to jest wtedy, gdy na wąskiej uliczce człowiek dostanie się pod silny ogień i nie ma się czym osłonić. Więc z tego kranu cieknie nadal.

Około 700 polskich żołnierzy posiada status weterana poszkodowanego (mogą go otrzymać osoby, które doznały uszczerbku na zdrowiu podczas działań poza granicami kraju). Taką legitymację nosi również starszy chorąży sztabowy w stanie spoczynku Tomasz Kloc, pełniący funkcję prezesa Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. - W 2003 roku byłem dowódcą patrolu rozminowania w czasie pierwszej zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku. Na akcje wyjeżdżaliśmy codziennie, niekiedy nawet dwa-trzy razy, dlatego skala narażenia na niebezpieczeństwo była bardzo duża.

Ustawa dobra, ale...

Jeszcze kilka lat temu żołnierz ranny na misji był często dyskwalifikowany ze służby przez komisję lekarską i lądował automatycznie poza wojskiem, co najwyżej z niewysoką rentą. Samodzielnie musiał starać się np. o protezy czy finansować kosztowne zabiegi rehabilitacyjne. Sytuacja poprawiła się dopiero po 2010 r. - weteranami wreszcie się zaopiekowano. Poszkodowani nie są już dyskwalifikowani, ale mogą zostać w służbie wojskowej, na stanowiskach administracyjnych lub pomocniczych. Wiele osób z tego korzysta, choć zauważamy, że często są one zbyt mocno eksploatowane przez przełożonych. Weterani przytłoczeni ogromną ilością papierów i posadzeni na wiele godzin za biurkiem popadają we frustrację. Moim zdaniem lepiej byłoby ich wykorzystać, w ramach części obowiązków, do promocji wojska, na przykład organizując im spotkania z młodzieżą - mówi Tomasz Kloc.

Walka ze stresem.

Żołnierze wracający z Iraku czy Afganistanu mieli nie tylko uszczerbki fizyczne. Wielu z nich musi zmagać się z tzw. zespołem stresu pourazowego (PTSD). „Poziom adrenaliny, podczas misji nienaturalnie zawyżony, po powrocie nagle spada. (...) Żołnierz staje się apatyczny, osowiały. Nie ma z kim rozmawiać. Bo też o czym można rozmawiać ze znajomymi? Czy oni kiedykolwiek przeżyli...” - pisze ppłk Kaliciak. Jego zdaniem wiele historii weteranów wygląda podobnie: niemożność nawiązania kontaktu z najbliższymi, topienie problemów w alkoholu, sięganie po narkotyki, depresja, odejście żony z dziećmi, bezrobocie, problemy z utrzymaniem, bezdomność, niekiedy próby samobójcze. Na początku obecności polskich sił zbrojnych w Iraku temat zespołu stresu pourazowego niemal nie istniał.

 

Rafał Natorski /PFI, facet.wp.pl 

<< Lista aktualności