Ludzie wciąż zadają to głupie pytanie: Ilu zabiłeś?

Pięćdziesięciu weteranów wraz z rodzinami wzięło udział w warsztatach „Razem łatwiej”, które w tę niedzielę zakończyły się w Międzywodziu. „Warto to robić. Te warsztaty bardzo pomagają weteranom i ich rodzinom.” – mówi prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych na Misjach poza Granicami Kraju Tomasz Kloc.

To były już siódme takie warsztaty organizowane przez Stowarzyszenie Rannych. Większość z nich, tak jak te zakończone właśnie w Międzywodziu, finansuje Ministerstwo Obrony Narodowej (tylko dwukrotnie Stowarzyszenie opłacało wydarzenie w całości z własnych środków). Przez tydzień weterani, w tym weterani poszkodowani na misjach, a także ich rodziny: żony i rodzice, brali udział w warsztatach głównie o tematyce psychologicznej. Prowadziło je czworo psychologów, którzy mają doświadczenie w pracy z weteranami. Odbyły się także zajęcia dogoterapii.

„Problemem weteranów nie są same przeżycia na misjach, ale sprawy, które z nich wynikają i trwają tu, w kraju i w rodzinach” – mówi mjr dr Angelika Szymańska, psycholog z 12. Brygady Zmechanizowanej w Szczecinie, która prowadziła warsztaty w Międzywodziu – „To problemy rodzinne, które trzeba rozwiązywać i często te warsztaty są jedynym miejscem, gdzie weterani mają szansę się z nimi trochę uporać.” – dodaje.

Żeby zajęcia były efektywne, spotkania z psychologiem odbywały się osobno dla weteranów, a osobno dla ich żon. „Przy mężach te kobiety krępują się mówić o niektórych sprawach, poza tym obecność mężczyzn czasami nie pozwala wielu rzeczy powiedzieć, wystarczy krzywe spojrzenie małżonka.” – mówi mjr Szymańska – „Tymczasem łatwiej im otworzyć się w swojej grupie. W efekcie jedna strona bardziej rozumie problemy drugiej, dzięki czemu mają szansę radzić sobie potem, po powrocie do domów. Między innymi właśnie dlatego te warsztaty są tak potrzebne w środowisku weteranów i ich rodzin.” – mówi prezes Stowarzyszenia Tomasz Kloc„Po tych kilku edycjach widzimy już poprawę w wielu rodzinach, poza tym weterani integrują się. Jest to także okazja, by rozmawiali między sobą o sprawach, których nie rozumie otaczające ich środowisko.”

Dlatego żołnierze, nawet w czasie wolnym, spotykali się, aby oglądać zdjęcia z misji, rozmawiać o problemach z nimi związanych i o tym, co dzieje się w ich otoczeniu. – „Ten tydzień w Międzywodziu był mi potrzebny.” – mówi jeden z nich (prosi o anonimowość) – „Na co dzień nie mam z kim rozmawiać, bo wydaje mi się, że nikt mnie nie rozumie. Tu spotykam kolegów z misji, wracamy do wspomnień, ale i w pozytywny sposób resetujemy się, ładujemy akumulatory do dalszego, normalnego życia. To nie jest takie proste w środowisku, w którym na co dzień nie ma żołnierzy. Ludzie potrafią zadać najgłupsze z możliwych pytań: >>Ilu zabiłeś?<< Nie rozumieją, że żołnierz wykonuje rozkazy nie tylko związane z musztrą, że wykonanie ich oznacza także strzelanie, by unieszkodliwić przeciwnika. To wciąż tabu w naszym społeczeństwie.”

Podczas warsztatów żołnierze i ich rodziny mogli podyskutować o bitwie w Karbali w 2004 roku. Wśród uczestników spotkania było kilkunastu „Foxów” i „Hammerów” – uczestników „Największej bitwy Polaków od czasu II Wojny Światowej”. Obejrzeli fragmenty filmu „Karbala”, który miał premierę we wrześniu tego roku, udostępniony przez dystrybutora Next Film. Spotkali się także z jednym z autorów książki pod tym samym tytułem. Potem przez cały wieczór weterani z Karbali wspominali II zmianę PKW w Iraku. Wielu z nich po powrocie z tej misji wyjechało potem jeszcze raz do Iraku czy Afganistanu.

Na zakończenie warsztatów ich uczestnicy wzięli udział w wycieczce do Kołobrzegu, gdzie odwiedzili Muzeum Oręża Polskiego, a także cmentarz wojenny. Warsztaty trwały od 22 do 29 listopada.

Marcin Górka 

<< Lista aktualności